Symbolika Ludowego Wojska Polskiego w latach 1943 – 1945

Wojciech Zawadzki

Symbolika Ludowego Wojska Polskiego w latach 1943 – 1945

1. Tło polityczno – wojskowe

Kiedyż się zaczęło? 1 marca 1943 roku, kiedy pod tytułem pierwszego numeru „Wolnej Polski” zaczerniały litery: Organ Związku Patriotów Polskich? Czy też w maju, kiedy zawołały, zakrzyczały krótkie komunikaty, że zezwolono Związkowi  Patriotów Polskich formować dywizję w Związku Radzieckim? Czy w czerwcowe dni pierwszego zjazdu?

Można by wziąć każdą z tych trzech dat. Bo nic nie znaczy, że kiedy wyszedł z druku pierwszy numer, będący organem Związku, Związek na razie składał się z trojga ludzi. I że kiedy powierzono Związkowi tworzenie 1 dywizji, składał się z dwunastu czy czternastu osób. I że na zjazd zjawiło się siedemdziesiąt osób, wśród których było wielu ludzi, zdawałoby się, zupełnie przypadkowych.

Ale właśnie dlatego można było w trójkę wypuścić numer gazety i w dwanaścioro zaczynać organizować armię, i w siedemdziesięcioro opracowywać programy wielkich reform w nowej Polsce – właśnie dlatego, że wszystko zaczęło się o wiele, o wiele wcześniej. I rodowodu naszego związku trzeba szukać nie w marcu i nie w maju, i nie w czerwcu 1943 rok 1.

W tym  fragmencie płomiennego wystąpienia Wanda Wasilewska mówi prawdę, zaczęło się to dużo wcześniej, niż w 1943 r.

We wrześniu 1939 r. w ręce Armii Czerwonej  – wg źródeł radzieckich – dostało się 230 670 oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego 2. Liczba ta wzrosła później do ok. 250 tys., w tym przeszło 10 tys. oficerów. W obozach jenieckich panowało powszechne uczucie nienawiści do bolszewików. Poglądy niektórych, m. in. ppłka Zygmunta Berlinga o konieczności poszukiwania porozumienia z nimi należały do odosobnionych. NKWD ze swej strony również poszukiwało polskich generałów i wyższych oficerów, czy wśród nich znaleźliby się chętni do zorganizowania polskich oddziałów na terenie Związku Radzieckiego. Wyłoniona przez NKWD grupa oficerów  współpracujących  i podatnych na indoktrynację, została przeniesiona po kilku miesiącach do Moskwy. Roztaczano przed nimi wizję sformowania polskiej dywizji przeznaczonej do walki z Niemcami. Jednocześnie zapewniano, że wszyscy ochotnicy – bez względu na przekonania polityczne – zostaną zwolnieni z obozów  i więzień. Organizację polskiej dywizji, która miała powstać na bazie 238. Dywizji Piechoty ze Środkowoazjatyckiego Okręgu Wojskowego zamierzano powierzyć grupie ppłka Berlinga 3. W tej grupie zrodził się  w marcu 1941 r., pomysł ogłoszenia deklaracji o współpracy z redakcją „Nowych Widnokręgów” następującej treści:

My, niżej podpisani oficerowie byłej Armii Polskiej, stwierdzamy, że Naród Polski dotychczas był oszukiwany i wyzyskiwany przez klasę posiadającą. Dopiero Związek Sowiecki wskazał właściwą drogę do uszczęśliwienia wszystkich ludzi… Z dobrodziejstw konstytucji stalinowskiej korzysta już znaczna część Narodu Polskiego. Oby jak najprędzej pozostała część weszła w skład szczęśliwych narodów Związku Sowieckiego 4.

Napaść Niemców na Związek Radziecki sprawiła, że odstąpiono od  realizacji tego projektu. Jednak praca sowieckich propagandzistów przyniosła efekt w postaci listu ppłka Zygmunta Berlinga i 12 oficerów do Józefa Stalina, w którym deklarują:

Jako członkowie jednego z narodów uciśnionych przez faszystowskiego agresora jedyną drogę do wyzwolenia narodu polskiego widzimy we współpracy ze Związkiem  Socjalistycznych Republik Rad., w ramach którego ojczyzna nasza będzie się mogła w sposób pełnowartościowy rozwijać.

Pragniemy być zdyscyplinowanymi żołnierzami armii wyzwoleńczej, by spełnić swój święty obowiązek wobec własnego narodu i ludu pracującego całego świata. Zapewniamy rząd radziecki, że wzięte na siebie obowiązki wykonamy z honorem …

Niech żyje genialny wódz ludu  pracującego i narodów uciśnionych, tow. Stalin! 5

Równoległą koncepcję utworzenia polskich batalionów lub pułków w ramach Armii Czerwonej podejmowali polscy komuniści. W  lipcu 1941 r. w Mohylewie na Białorusi, grupa osób, w której znajdowali się m.in. Jakub Berman, Paweł Finder i Czesław Skonecki ogłosiła  Odezwę Sztabu 1 Polskiego Batalionu w ZSRR. Do batalionu zdołano zwerbować ledwie ok. 50 osób spośród członków b. KPP. Innej inicjatywie, która upadła jeszcze w toku dyskusji, przewodzili Wiktor Grosz i Jerzy Borejsza 6.

Na taki stan rzeczy nakłada się podpisanie 30 VII 1941 r. układu zwanego Sikorski – Majski, w efekcie  którego rządy Polski i Związku Radzieckiego zawarły 14 VIII tr. umowę wojskową o utworzeniu Armii Polskiej w ZSRR. Umowa precyzowała kwestie dotyczące charakteru i celów tworzenia armii oraz zasad jej organizacji, wyposażania, zaopatrywania i użycia operacyjnego. W umowie określono, że armia będzie częścią Polskich Sił Zbrojnych i zostanie użyta do wspólnej walki z Niemcami; zostanie podporządkowana organizacyjnie i personalnie polskiemu rządowi i Naczelnemu Wodzowi  PSZ w Londynie, zaś pod względem operacyjnym – Naczelnemu Dowództwu ZSRR 7.

Dowódcą  Armii Polskiej został gen. bryg. Władysław Anders. Grupa oficerów ppłka Berlinga, mimo dwuznacznej ich oceny i  niemiłej wokół nich atmosfery,  została jednak wcielona do armii.

Zgodnie z punktem 9 wspomnianej umowy, w Armii Polskiej miało obowiązywać umundurowanie i wyekwipowanie według wzorów polskich, a odznaki, stopnie, znaki i godła wojskowe te, przyjęte w oddziałach polskich w Wielkiej Brytanii. W pierwszym etapie formowania żołnierzy polskich ubierano jednak w mundury radzieckie. Dopiero z czasem, w miarę nadsyłania mundurów z Wielkiej Brytanii, zastępowano je brytyjskimi. Niektóre elementy ubioru radzieckiego, np. czapki futrzane, waciaki i buty, a także polskie rogatywki mimo obowiązujących brytyjskich furażerek, przetrwały dłużej.

Początkowo noszono tylko orły ocalałe z 1939 r., wzoru 1919 r. Jednak wielu żołnierzy ich nie miało. Powstawały więc orzełki wycinane z blachy, o nie zawsze przepisowym kształcie. Dopiero w 1942 r. dostarczono  z Wielkiej Brytanii polskie orły na czapki  wzoru 1940 r. 8

W l942 r., gdy proces szkolenia bojowego jednej z dywizji osiągnął apogeum, wówczas strona polska wystąpiła do strony radzieckiej o wyewakuowanie części sił do  Iraku. Stosunki polsko–radzieckie wówczas stale pogarszały się, więc i Rosjanie nie stawiali specjalnych przeszkód. Łącznie z polską ludnością cywilną, do 1 IX tr., wyjechało z Rosji ok. 116 tys. Polaków, w tym 78,5 tys. żołnierzy 9. Kwestia ta, tak po latach zostanie skwitowana przez b. ambasadora Polski w ZSRR Stanisława Kota:

W gruncie rzeczy nie żadna ideologia, ale ambicje osobiste połączone ze złą kalkulacją spowodowały decyzję Andersa opuszczenia Rosji. Straszenie później żołnierzy, co by się z nimi stało, gdyby poszli na front po stronie rosyjskiej, było dorabiane dla uspokojenia własnego sumienia. Dywizje polskie, idące na front, mogły być zapewne wystawione na większe straty niż dywizje rosyjskie, ale czyż i pod Monte Cassino nie czekały oddziałów polskich, i to przez niepotrzebną brawurę dowództwa, straty ogromne? 10

Ppłk Berling z kilkuosobową grupą oficerów nie poddał się ewakuacji. Biograf Berlinga ocenia, że decyzja ta powstała w porozumieniu z NKWD. W Polskich Siłach Zbrojnych decyzja Berlinga została oceniona jako dezercja. Na tej podstawie wydano na niego wyrok śmierci, który jednak z przyczyn politycznych, nie został zatwierdzony ani ogłoszony 11.

Dla naszych rozważań, szczególnie interesująca jest chronologia wydarzeń w stosunkach polsko-radzieckich w okresie pomiędzy wyprowadzeniem armii gen. Andersa a utworzeniem 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod dowództwem płka Berlinga. Spróbujmy prześledzić ją w zarysie.

Od września 1942 r. ppłk Berling mieszkał w Moskwie i utrzymywał kontakty z NKWD i środowiskiem polskich komunistów.  Na łamach „Nowych Widnokręgów” 20 I 1943 r., ukazał się list Tadeusza Wiślickiego nawołujący do tworzenia polskiego wojska w ZSRR:

Trzeba,  aby znalazł się ktoś, kto sformuje oddziały tej Armii Polskiej, która by najprostszą drogą przez Wielkie Łuki i Ukrainę wniosła do kraju sztandar polski z hasłem „Za Waszą wolność i naszą”.

Czas najwyższy, aby tę jednostkę stworzyć. O nią wołają, o niej myślą liczne grupy Polaków, którzy w uczciwej pracy dla państwa radzieckiego widzą drogę  do odbudowy i zmartwychwstania państwa polskiego.

Myśmy zdali już egzamin wojenny w Warszawie; w Polsce w 1939 r. Teraz chcemy walczyć wśród swoich pod polskim rozkazem i z polskim słowem.

To będzie zgodne z marzeniem wielu tu pozostających i na pewno wielu z tych, którzy z okrzykiem „Ja Swój, Polak!” przechodzili na stronę wojsk sowieckich ze znienawidzonej armii niemieckiej.

Ten list zawiera, jak się wkrótce okaże, prawie cały program jeszcze nie istniejącego Związku Patriotów Polskich. Czyżby więc także zwykły przypadek powodował odzew Berlinga, pod pseudonimem Stanisława Limanowicza na ten  właśnie list, w którym czytamy:

My chcemy polskiego wojska w ZSRR. Chcemy się bić ramię przy ramieniu z Czerwoną Armią o wielkie cele ludzkości, o wolność i niepodległość naszej Ojczyzny. Chcemy wziąć czynny udział w jej wyzwoleniu. Wołamy o Wojsko Polskie w ZSRR 12.

Tymczasem Wanda Wasilewska i Alfred Lampe już 4 I 1943 r. wystąpili do rządu radzieckiego o zgodę na utworzenie reprezentacji politycznej Polaków pozostałych w Rosji po wyjściu armii gen. Andersa. Rząd radziecki w nocie dyplomatycznej 16 I praktycznie ogłosił, że wszyscy Polacy wywiezieni w głąb ZSRR są uznawani za obywateli radzieckich. Oznaczało to także, że Związek Radziecki uważa zabór polskich ziem wschodnich za nieodwołalny.

Ppłk Zygmunt Berling został przyjęty już 15 II  przez Stalina,  na tajnym spotkaniu poświęconym organizacji jednostki wojska polskiego, podporządkowanej władzom radzieckim a nie Polskim Siłom Zbrojnym. W tej sprawie Stalin nakazał Berlingowi utrzymywanie kontaktu z Wandą Wasilewską13.

Radziecka agencja TASS opublikowała 1 III oficjalne oświadczenie rządu radzieckiego zarzucające polskiemu rządowi, że nie chce uznać „historycznych praw narodu ukraińskiego i białoruskiego do zjednoczenia w swoich granicach narodowych”. Oświadczenie głosiło również, że rząd w Londynie „nie odzwierciedla prawdziwej opinii narodu polskiego”, co w praktyce oznaczało zapowiedź cofnięcia uznania dyplomatycznego władzom Rzeczypospolitej i utworzenia przez Stalina własnego „rządu polskiego”. Tegoż dnia także powstał Związek Patriotów Polskich i ukazał się wspomniany w wypowiedzi Wandy Wasilewskiej tygodnik „Wolna Polska”14.

To już były decyzje polityczne o strategicznym znaczeniu. Jedna z największych bitew II wojny światowej o Stalingrad, zakończyła się sukcesem Rosjan. Stalin już wiedział, że odtąd  on dyktuje warunki w Europie. Gdy 13 IV radio berlińskie ogłosiło informację o odkryciu masowych grobów oficerów WP w Katyniu i oskarżyło Sowietów o dokonanie zbrodni, Stalin był pewien, że zmusi ona rząd polski w Londynie do jakiejś reakcji, a ta będzie okazją do zerwania stosunków dyplomatycznych. Tak się też stało; 25/26 IV Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych Wiaczesław Mołotow odczytał polskiemu ambasadorowi w Moskwie Tadeuszowi Romerowi notę informującą o „przerwaniu” przez rząd radziecki stosunków dyplomatycznych z rządem Rzeczypospolitej.

Potwierdzeniem, iż było to przewidywane i zamierzone, jest fakt wystosowania przez ppłka Berlinga w dniu 8 IV (!) pisma do Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych z propozycją utworzenia samodzielnej jednostki Wojska Polskiego o liczebności nawet do 100 tys. żołnierzy 15.

Biograf  Berlinga cytuje jego wspomnienia: W nocy z 19 na 20 kwietnia zadzwonił do mnie jeden z członków rządu i zakomunikował, że dziś zapadła decyzja Biura Politycznego o rozpoczęciu organizacji Wojska Polskiego16.

Stalin  jeszcze kilkanaście dni zwlekał z ogłoszeniem swych zamiarów. Liczył, że reakcje aliantów – Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na zerwanie stosunków dyplomatycznych z rządem RP w Londynie, przecież także członkiem koalicji alianckiej, mogą być wobec Rosji, gwałtowne i kategoryczne. Jednak w rzeczywistości telegramy Churchilla i Roosevelta, poza próbami perswazji, nie zawierały żadnych nacisków17.

W dniu 6 V 1943 r. Państwowy Komitet Obrony ZSRR podjął uchwałę nr 3294 o rozpoczęciu formowania 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusz Kościuszki. Następnego dnia radio moskiewskie i prasa radziecka ogłosiły komunikat w tej sprawie.

2. Geneza symboliki 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusz Kościuszki

Podstawowy problem, który winniśmy próbować rozjaśnić, to pytanie dlaczego właśnie Tadeusz Kościuszko stał się patronem dywizji?

Wydaje się, że dość jednoznaczna odpowiedź tkwi w interpretacji losów Naczelnika Kościuszki  przedstawionej przez Wandę Wasilewską już 24 III 1943 r. w artykule  pt.  „Prawo do ziemi” 18. Cytuję fragment artykułu:

Jasiek z „Wesela” gubi złoty róg na rozstaju, gdy się schyla po czapkę. Myśmy swój złoty róg tracili już nie jeden raz na rozstajach naszej historii w mroczne dni dziejów.

Trzymał w ręku złoty róg polskiej wolności Tadeusz Kościuszko. Zdawało się, że trzyma go mocno i że ozwie się głos rogu głosem swobody. Chłopską kosą rozświeciły się podkrakowskie błonia i chłopska sukmana stała się mundurem wodza.

Ale i tyle wszystkiego.

Nie chcieli ustąpić ani na krok, ani na źdźbło panowie szlachta z swoich przywilejów. Ani na kęsek nie chcieli się posunąć, żeby zrobić na ziemi miejsce chłopu, który krwią swoją dokumentował swoje do Polski prawo.

Męczył się widać Tadeusz Kościuszko. Pisał listy, wezwania pełne bólu, oburzenia, próśb i błagania.

Błagał, prosił Kościuszko szlachtę, żeby zechciała uznać w chłopie człowieka, żeby zechciała nie znęcać się nad rodzinami tych, którzy służą w powstaniu, żeby nie ściągała dodatkowej robocizny z żon tych, co walczą z wrogiem.

Nie pomogły nawoływania, łzawe prośby, mocno trzymał się szlachcic swoich praw, nie widziało mu się to, by chłop choćby jakie takie prawo otrzymał.

I wojował pod Racławicami i wojował w dziesięciu innych miejscach polski chłop, krwią rosił ziemię, nie swoją, pańską, daleką, nieosiągalną. Albo i zgoła wojować nie chciał – zakazywali mu przecież wojować ci, co mierzyli Ojczyznę na ilość dni roboczych, które im daje poddany.

Zgubił Kościuszko swój róg, upadł złoty róg w proch, pył i krew maciejowickiego pola. Zatrzasnęło się wieko nad trumną Ojczyzny.

Ale był przecież złoty róg, znajdowały go czyjeś miłujące ręce, podnosiły z prochu i krwi.

Jasne było, że o losie Ojczyzny, o jej przyszłości, o jej zmartwychwstaniu zadecyduje ten, który na ziemi ojczystej żył, w pocie czoła na niej pracował, potem swoim ją zraszał (podkreślenie –WZ).

Kościuszko był odpowiednim bohaterem nie tylko w odniesieniu do wewnętrznej sytuacji politycznej Polski, nie tylko uznanym polskim herosem narodowym, stojącym jak gdyby poza wszelkimi sporami, ale także wygodnym „patronem” dla Związku Radzieckiego w jego kontaktach (Lend and Lease Act) ze Stanami Zjednoczonymi. Wyraz tego poglądu znalazł się nawet w okolicznościowej broszurce propagandowej 19.

Kolejną, ważną sprawą, może nawet najważniejszą, było usytuowanie dywizji pod względem podległości organizacyjno-politycznej, gdyż pod względem wojskowym, podległość była tak oczywista, że alternatywy w ogóle nikt nie brał pod uwagę. Decyzja taka niosła za sobą wiele różnorodnych konsekwencji.  O spotkaniu w gronie polskich  komunistów następnego dnia po decyzji o utworzeniu dywizji, opowiada Jerzy Putrament (wg niego decyzja została podjęta 18 IV):

Znowu u Wandy [Wasilewskiej]. Dyskusja na tematy niby konkretne. Jak z nazwami stopni? Są tacy, którzy uważają, że muszą zostać „jefrejtorzy” i „starszyny”, bo „regulamin Armii Czerwonej…”  W ogóle jeszcze nie znamy statusu prawnego tej dywizji. Gardłuję za „starszym szeregowcem” i „starszym sierżantem”. Grosz [Wiktor] broni „starszyny”. Większość jest za nim.

Sprawa przysięgi. Taka sama dyskusja i też różnica zdań.

Znowu telefon. Nieznany rozmówca pyta Wandę, czy nie lepiej by było, żeby dywizja była politycznie podporządkowana ZPP [Związkowi Patriotów Polskich]?

Dyskusja gaśnie. Po chwili ci od „starszyny” są zaciekłymi zwolennikami „starszego sierżanta”…20

Nb. nie najlepsze świadectwo wystawił autor uczestnikom  tej dyskusji. Wygląda na to,  że więksi z nich konformiści niż komuniści.  Może to i wyszło na dobre?

Coś jednak było na rzeczy, skoro ten sam autor dalej napisał:

Ludzie szli do tej dywizji zrezygnowani. W ich środowiskach mówiono im, że to wszystko lipa, że dadzą ich do jakiejś jednostki wojskowej radzieckiej. Bardzo nam na rękę była ta gadanina, bo tanim kosztem pozwalała zdementować całą wrogą propagandę na temat dywizji. (…)Przychodził oficer z Zarządu [winno być: Wydziału] Oświatowego(…) Mówił:

– To nie jest dywizja Armii Czerwonej. To jest dywizja podporządkowana Związkowi Patriotów Polskich. Będzie ona walczyć ramię w ramię z Armią Czerwoną o wyzwolenie Polski spod niemieckiej okupacji. O Polskę – nie republikę radziecką, ale ze Związkiem Radzieckim zaprzyjaźnioną …

Tych kilkanaście tak oczywistych zdań wywoływało od razu niezwykłe wprost efekty(…). Obserwowałem ludzi po każdej takiej pogadance. Byli to inni ludzie. Była w nich nadzieja. Można było z nimi czegoś próbować 21.

Ze wspomnień ochotnika do 1. DP, Aleksandra Czerwińskiego przebija wyraźna tęsknota za nie innym, a polskim wojskiem:

Wyfasowane sorty pozwalały pozbyć się cywilnych łachów w których nowozaciężni ściągali do obozów sieleckich. Nieraz jednak trzeba było na ten mundur czekać kilka dni. Sam w połatanych portkach, łykowych łapciach  na nogach i przetartej bluzie koczowałem na gołej ziemi w lesie koło Biełoomutu 3 dni i tyleż chłodnych jeszcze w końcu maja nocy, czekając ze sporą grupą, takich jak ja, oberwańców na nadejście transportu mundurów. Polowa łaźnia i ogolona głowa zabezpieczały przed przesiedlaniem „żywego inwentarza”, który nie jeden z nas przywiózł z dalekiej drogi. No i wreszcie jest nowa bielizna, jest mundur. Ale to jeszcze nie ten wyśniony w nocach wagonowych podczas długiej jazdy do polskiego wojska – polski mundur 22.

Rzeczywiście, żołnierzy 1. DP początkowo ubierano w mundury Armii Czerwonej tyle, że z orłem  przeważnie własnej roboty na furażerce. Czerwiński podaje, że drelichowe mundury polskiego wzoru z 1936 r.  pojawiły się na przełomie maja i czerwca 1943 r. W tym miejscu warto uzupełnić, iż ochotników przybywających do obozu sieleckiego witała polska, biało-czerwona flaga i emblemat orła państwowego ułożony na kwietniku.

Jednak ciekawość profesjonalisty – muzeologa, nakazała Aleksandrowi Czerwińskiemu do sprawy mundurów jeszcze raz powrócić:

Gdy w wiele lat później, już jako wicedyrektor Muzeum Wojska Polskiego rozmawiając z gen. Zygmuntem Berlingiem, zapytałem go, jak to było z szyciem polskich mundurów w Związku Radzieckim. Kto zdecydował, aby w pewnych fabrykach przestawić linie produkcyjne i przystosować do szycia mundurów, płaszczy i czapek polskiego wzoru oraz sztancować guziki z orłami? Przecież w czasie wojny tamtejszy przemysł z wielką trudnością nadążał z zaopatrywaniem własnej, ogromnej armii.

Generał powiedział, że przedstawiając Stalinowi założenia organizacyjne polskiej dywizji proponował skromnie, by żołnierzy umundurować w typowe mundury radzieckie i tak jak w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, gdzie na mundurach brytyjskich dodawano na ramionach naszywki z napisem „Poland”, zastosować to samo w formowanej dywizji polskiej, dając orła na furażerkę lub czapkę i napisy „Polsza” na ramionach. Stalin miał odpowiedzieć, że Polacy mają swój mundur wojskowy i w takie mundury należy ich ubrać.

Oto, jak Janina Broniewska zapamiętała „epizod mundurowy” 1. DP:

…w nocy obudził mnie alarmowy dzwonek. Jak wściekły terkotał telefon.

– Jasia ? Na jutro narysujesz przepisowy mundur żołnierski. Polski. Dokładnie – powiedziała Wanda.

– Narysuję.

Tak jest – powiedziałam wtulając się w tej samej chwili w poduszkę 23.

W konsultacji z ppłk. Berlingiem wykonała projekty rysunkowe, które przekazano radzieckiemu Kwatermistrzostwu do realizacji.

Mundur to jedno. Bardzo ważny jest jego krój, czyli tradycja wyrażająca się w odpowiedzi na pytanie z zakresu pytań podstawowych: swój czy obcy? I wszystko wiadomo.

Podobnie rzecz ma się z symbolem wręcz najważniejszym, czyli orłem. Jak mówimy „orzeł polski”, wszyscy Polacy wiedzą o co chodzi. Wszyscy mają ten sam obraz przed oczyma. Jest symbolem autorytarnym, dla którego w ogóle nie ma alternatywy. Tej alternatywy nikt zresztą nawet nie rozważa, bo nie ma takiej potrzeby. To tylko trochę teorii z zakresu teorii symboli i heraldyki. Wówczas, organizatorzy polskiej dywizji musieli również stanąć przed problemem podjęcia decyzji o przyjęciu herbu – symbolu.

Posłużmy się fragmentem wspomnień świadka, obserwatora, uczestnika a może nawet współdecydenta tamtych decyzji i wydarzeń, Jerzego Putramenta:

Orzełki… Miłe niezgrabne orzełki Pierwszej Dywizji! Jeden z elementów jej specyfiki, różniącej ją zarówno od jednostek Czerwonej Armii – jak i armii Piłsudskiego czy Andersa.

Bo, rzecz jasna, znaleźli się tacy, którzy całkiem słusznie postarali się zapobiec spełzaniu dywizji w jedną czy drugą stronę. Orzełek był nie bez znaczenia. Byli tacy, którzy w ogóle proponowali go wyrzucić. Gdy im się dowiodło, że to byłoby głupstwo, zaraz wyłazili inni, żądając „zwykłego”, z koroną.

Obrońcy dywizyjnej specyfiki musieli stworzyć, jak się okazało później, całą mitologię.

Nie wiem kto, ale dość wcześnie, jeszcze przed naszym wyjazdem do Sielc, puścił wersję: wracamy do orzełków piastowskich, odrzucamy jagiellońskie. Piastowskie patrzą w lewo i skrzydła mają złożone, jagiellońskie patrzą w prawo i skrzydła rozpostarte do lotu. Jasna symbolika: te pierwsze patrzą na zachód i nie mają imperialistycznych zakusów, drugie patrzą na wschód i już ich swędzą skrzydła do wojaczki …

Nikt przedtem nie zwracał uwagi na takie szczegóły. W grupie kilkunastu organizatorów nie pamiętał ani jeden, jak te orzełki wyglądały dokładnie. Zaczęły się poszukiwania orłów piastowskich 24.

Pewnie dość szczerze, tak jak zapamiętał, przedstawił Jerzy Putrament ówczesne kombinacje myślowe, które w gruncie rzeczy, porażają swą niekompetencją. Na usprawiedliwienie można stwierdzić tylko tyle, że  decydenci nie byli  znawcami tematu, to pewne.

W przemówieniu wygłoszonym 9 V 1943 r., Wanda Wasilewska  po raz pierwszy, jak udało się ustalić, wspomniała o piastowskim orle, jako symbolu dywizji:

My, Polacy w Związku Radzieckim, rozpoczęliśmy formowanie polskiej dywizji, która pójdzie na front pod polskim sztandarem ze znakiem piastowego orła, orła walki z Niemcami (podkreślenie – WZ), ramię przy ramieniu z Czerwoną Armią. Stąd, z wschodniego frontu, będziemy wyrąbywać sobie drogę do Polski.

Do wielkiej, silnej, sprawiedliwej Polski! Bracia!

Słuchajcie strzałów z wschodniego frontu! 25

Wtedy właśnie znów wkroczyła do akcji Janina Broniewska; przytaczam odnośny fragment jej wspomnień:

Jasia! Wyszukaj, skąd chcesz, orła piastowskiego. Na czapki. Gwałt, rzecz jasna – dysponowała Wanda [Wasilewska] (…)

Mam swoje „chody” z poprzednich pobytów w Moskwie. Więc przede wszystkim skarbnica historii sztuki polskiej u Pawła Ettingera. Staruszek przyjął mnie, jak zwykle, wylewnie. Siwiuteńki, w aksamitnej czapeczce. Kredyt mam u niego nieograniczony(…)

W pokoju – muzeum widzę pewne zmiany. Zdjęte są ze ścian obrazy. Na stołach, na półkach po dawnemu piętrzą się wspaniałe zbiory sztychów, albumów, książek.

– Orzeł piastowski? – zamyślił się pan Paweł, poprawił aksamitną czapeczkę. Pospacerował po pokoju. – Gdzieżby tego szukać? Miasta polskie? Grobowce? Naturalnie! Dziwi się pani tym zmianom? Przy nalotach dom się czasem trzęsie. Taki jak i ja  już staruszek. Zdjąłem obrazy z gwoździ, oparłem je o ścianę przy listwie podłogi. Tak im bezpieczniej.

Poszperał po stołach. Podał mi pokaźne tomisko. Zaczęła się w samym środku  Moskwy wędrówka po królewskich grobowcach Piastów. Znajduję orła Kazimierza Wielkiego. Przerysowuję go na wszelki wypadek, lecz czuję, że to nie to. Trzeba będzie żołnierskie orły wybijać sztancą w metalu. Nie mogą mieć takich cieniutkich elementów, bo my idziemy przecie na front, a nie na defiladę. Raz się zaczepi o byle badyl na polu przy pełzaniu – już po nim.

Przewertowałam cały tom. Szukam na reprodukcjach kamiennych odrzwi, na rzeźbionych skrzyniach. Nie ma nic. Wracam do swego rysunku. Smukłe, strzeliste, gotyckie linie tułowia. Dobrze ustawiona głowa. Ale „partia” nóg  – nie do przyjęcia. Właśnie z tych bojowych względów. Cieniutkie nóżki jako czysto zdobniczy motyw. „Uduchowione”, oderwane od ziemi, zawieszone w próżni, niedorozwinięte, bezwładne.

Szukam cierpliwie jeszcze raz. Proszę Ettingera o lupę. Oglądam każdy ornament. Nagle … nie zauważona chyba kartka! Kamienna krypta grobowca Bolesława Krzywoustego w Płocku. (Ufundowana w roku 1825, jak podaje szczegółowe objaśnienie, przez biskupa Prażmowskiego). Wspaniały orzeł. Skrzydła rozłożyste, dumna głowa zwrócona na zachód. Wspaniałe, silne, realistyczne wprost nogi. Przerysowuję go z zachwytem. Każde pióreczko, każdą fałdkę na szponach, pióra w ogonie.

Zabieram ze sobą dwa rysunki. Niech decydują nasi zwierzchnicy: Wanda [Wasilewska] i Alfred [Lampe]. Zdecydowali. Całkiem po mojej myśli.

– Masz rację, Jasia. Gotyk gotykiem, a jednak wygląda nazbyt już ascetycznie …

Orzeł – rysunek  idzie do radzieckiej fabryki. Ze szczególnym ciepłem myślę o tym, jak się nagle rozmnoży to orle pokolenie. Na ilu tysiącach rogatych czapek żołnierskich? Czapki są przecie równie polskie. Zrobione z całym pietyzmem. Przepisowe „polówki”26.

Z całkowitą pewnością możemy więc przyjąć, że Broniewska zadanie wykonała; miała znaleźć orła piastowskiego – wg uświadomionego jej przekonania – bez korony i patrzącego „na zachód”, czyli w prawo.

Zadanie otrzymała od Wandy  Wasilewskiej, przewodniczącej ZPP. Rodzi się zatem pytanie o autonomiczny charakter decyzji Wasilewskiej. W świetle zacytowanych wyżej  opinii autora biografii gen. Berlinga, wypowiedzi Jerzego Putramenta oraz przytoczonej przez Aleksandra Czerwińskiego, wypowiedzi samego gen. Berlinga, wydaje się, że jakąkolwiek autonomię, należy zdecydowanie odrzucić. Wszystko raczej wskazuje, że była to bezpośrednia  albo pośrednia decyzja Józefa Stalina. On to bowiem zdecydował o polskich mundurach. Jak polski mundur, to bez wątpienia z polskim orłem. Tak również widział tę sprawę i Berling. Pozostali uczestnicy procesu decyzyjnego tę decyzję zapewne przyjęli z mieszanymi uczuciami. Powstała więc kwestia:  orzeł tak, ale nie taki sam,  jak przed 1939 r. (wz. 1919 r.) i oczywiście w żadnym razie nie mógł to być taki sam,  jak w armii gen. Andersa (wz. 1940 r.).

Uczestnicy tej zapewne dyskusji w swoim życiu dwukrotnie już zmieniali godło Państwa Polskiego,  w 1919 r. oraz w 1927 r.  Stykali się też z pewnością,  z orłem Legionów Polskich lub Związku Strzeleckiego, a żaden z tych dwóch nie miał korony. W ich więc rozumieniu, nie było żadnych przeszkód, by wprowadzić dowolnego orła, który tylko im, będzie odpowiedni pod względem politycznym. I, jak się wydaje, to była naczelna determinanta.

W istocie, orzeł z sarkofagu piastowskich władców w płockiej katedrze, książąt Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego, spełniał wymogi zleceniodawców – był „piastowski”, czyli nasz, polski. Czy zdawali sobie sprawę, że nie jest to jednak heraldyczne godło piastowskie, że zostało wykonane jako detal, artystyczna wizja dla ozdoby grobowca w 1825 r.? 27

Orzeł wydobyty z kontekstu grobowca okazał się formą ciężką, niezgrabną i pozbawioną dobrego smaku, budzącą liczne wątpliwości. Musieli także zdawać sobie sprawę, że rezygnując z tradycyjnej podstawy polskiego orła wojskowego, tarczy amazonek, nie tylko pogłębiają jego ujemne walory estetyczne, ale nade wszystko dokonują rewolucyjnej zmiany orła o randze wręcz profanacji 28. Należało przecież także liczyć się z opinią społeczną, czy ona będzie w stanie zaakceptować bezkrytycznie owe novum. Przecież już z założenia było wiadomo, przynajmniej dla inicjatorów, że rzecz idzie o zmianę ustroju politycznego Polski o dziejowym znaczeniu.

Jeśli nawet takie rozważania i informacje dotarły do Wandy Wasilewskiej i Alfreda Lampego, to zapewne nie miały one żadnego znaczenia wobec nadrzędnych dla nich, względów politycznych.

Projekt przekazany do realizacji, przeszedł standardową drogę decyzyjną w sowieckim Kwatermistrzostwie 29.

Krakowski kolekcjoner Robert Wardzała nabył w ostatnich latach, chyba z Rosji „wzorzec produkcyjny [orła wz. 1943 r.] wraz z metryką30. Autentyczność dokumentu nie budzi wątpliwości. W podobny, odwzorowany sposób „zatwierdzano do produkcji” dla potrzeb Wojska Polskiego, tu w kraju,  inne artykuły mundurowe jeszcze w l. 50-tych 31. Jest to więc swoisty prototyp produkcyjny orła 1. Dywizji  Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, a że ten jest epokowym wydarzeniem heraldycznym, więc dokument ma spore znaczenie historyczne.

Również w Rosji w latach 90-tych, odnaleziono na terenie jednej z moskiewskich fabryk, duży zespół półproduktów i uszkodzonych w toku produkcji wojennej egzemplarzy oznak radzieckich. Wśród nich były także odpadowe egzemplarze omawianych orłów 32. To wszystko ma duże znaczenie dla  szczegółowych badań muzealnych.

Słowem, o genezie wzoru orła polskiego z 1943 r., zwanego popularnie „kościuszkowskim” lub „piastowskim”, albo też z rosyjska „kuricą”,  wiemy na tyle dużo, by móc sformułować już jednoznaczny wniosek. O jego wykorzystaniu zadecydowały wyłącznie pozaheraldyczne przyczyny polityczne.

Kolejny z ważnych symboli narodowych, który oczekiwał na podjęcie przez działaczy ZPP,  to sztandar wojskowy.

Sztandar jest widomym znakiem uosabiającym Państwo Polskie, jest symbolem najwyższych wartości ducha i ciała, których Polska wymaga od swych żołnierzy 33.

Wątpliwe jest, aby organizatorzy 1. DP im. Tadeusza Kościuszki znali przytoczony wyżej cytat, ale z pewnością myśleli podobnie. Nadanie sztandarów dla tworzonych właśnie, polskich oddziałów wojskowych, było niejako prostą konsekwencją poprzednich decyzji o przyjęciu munduru „polskiego kroju” oraz orzełka na czapkę.

Sztandar wojskowy w istocie jest płatem tkaniny z godłem Państwa Polskiego, nazwą jednostki wojskowej oraz związaną z nią dodatkową symboliką o charakterze historycznym, religijnym, patriotycznym lub wszystkimi łącznie 34. W polskiej tradycji sztandarowej utrwaliło się przekonanie, że sztandary przysługują  samodzielnym oddziałom wojskowym, które występują pod nimi, jak każe tradycja, na placu boju. Stąd, magiczna moc przypisywana tym, bądź co bądź znakom rozpoznawczym, urastająca do rangi symbolu zwycięstwa lub …hańby. Ta odwieczna tradycja utrwalona przez Henryka Sienkiewicza w opisie chwilowej utraty polskiej królewskiej chorągwi pod Grunwaldem, przekazywana z pokolenia na pokolenie, nierozłącznie związana z przysięgą wojskową, jest symbolem wierności. Przedstawienie wszystkich tych elementów w jednolitej koncepcji programowej, wymagało stosownego wizerunku plastycznego o wybitnych wartościach estetycznych.

Tymczasem w Rosji sowieckiej wykształcił się typ sztandaru wojskowego o charakterze bardziej propagandowym niż bojowym.  Z reguły, na sztandarach z tkaniny koloru czerwieni, na stronie głównej umieszczano herb Rosji Radzieckiej i napisy „PCФCP” oraz „ПРОЛЕТАРИИ ВСЕХ СТРАН, СОЕДИНЯЙТЕСЬ!”, zaś na stronie odwrotnej: naszywany tekst z nazwą jednostki wojskowej oraz pięcioramienną gwiazdą z wizerunkiem sierpa i młota.  Wydaje się, że nie stosowano także żadnych ograniczeń formalnych, co do prawa posiadania sztandaru. Stąd posiadały je zarówno pułki, dywizje, jak i zupełnie inne formacje wojskowe 35. W polskiej praktyce dywizje, będące w rzeczywistości  związkami oddziałów tworzonymi w celach taktycznych, nie posiadały sztandarów.

Zapewne te właśnie różnice, czyli względy propagandowe a także koszty i pracochłonność legły u przyczyn, iż odstąpiono od ufundowania sztandarów dla  1., 2. i 3. Pułków Piechoty oraz 1. Pułku Artylerii Lekkiej – organicznych oddziałów 1. DP, a wykonano  jeden  wspólny sztandar dla całej dywizji.

Ze wspomnień Janiny Broniewskiej:

I znów nie obeszło się bez niezawodnych zbiorów Pawła Ettingera. Wianuszki laurowe, orzeł ten sam, podobizna Kościuszki. Hasło „Za naszą Wolność i Waszą”.

Sztandar z rysunkami Zenona Wasilewskiego 36 zanieśliśmy do pracowni radzieckiej. Pracowni czy raczej fabryki. Hafciarki radzieckie podjęły się tej niezwykłej pracy w terminie zdawałoby się nierealnym. Sztandary radzieckie były znacznie oszczędniejsze w rysunku. Nasz wymagał całej gamy barw i zawierał ponadto mnóstwo elementów dekoracyjnych (prócz portretu Kościuszki i napisów haftowanych najprawdziwszym złotem). A przecież sztandar został wykonany w terminie 37.

Fundatorem  sztandaru 1. DP, a później pozostałych, był Związek Patriotów Polskich.

Kompozycja plastyczna została oparta na wzorach sztandarów przedwrześniowych. Obok tradycyjnej dewizy „Honor i Ojczyzna” wprowadzono  hasło „Za naszą wolność i Waszą”. Istotnym novum była  haftowana podobizna patrona dywizji Tadeusza Kościuszki. Dokonano także kilku innych zmian, np. na stronie A odwrócono barwy krzyża kawalerskiego i tła w stosunku do strony B (i pierwowzoru), zmieniono również usytuowanie wieńców laurowych na stronie B oraz dewiz. Zmienił się także format sztandaru. Jego wymiary osiągnęły wielkość 111×114 cm. Orzeł nowego wzoru  zajął także miejsce na głowicy sztandaru. Wydaje się, że poprzez wprowadzone zmiany rozwiązań plastycznych oraz wielkości, sztandar ten jest cięższy pod względem estetycznym. Zrywa także z wypracowaną i stosowaną, tradycyjną  polską formułą sztandarową.

Najważniejszą jednak zmianą – która we wszystkich wypowiedziach autorów i dotychczasowej literaturze tematu, pozostaje niedostrzeżoną lub pominiętą –  było zastąpienie tradycyjnego godła państwowego, orłem nowego wzoru, przyjętym dla dywizji. Tym samym, orzeł tego wzoru awansował do roli godła nowego, przyszłego Państwa Polskiego. Pod tym godłem i dla tego godła, żołnierze dywizji zaczęli przecież realizować nałożone na nich zadania i obowiązki.

Dzień wręczenia sztandaru dywizji wybrano również nieprzypadkowo na 15 VII 1943 r. To rocznica bitwy pod Grunwaldem, wielkiego zwycięstwa wojsk polskich i litewskich, z udziałem pułków smoleńskich, nad Krzyżakami. Uroczystość wręczenia sztandaru, połączono z przysięgą całej dywizji, przez co całe wydarzenie w tym właśnie dniu i toczącej się wojny, nabrało szczególnej wymowy.

Po poświęceniu sztandaru – zadbano uprzednio także o to, by dywizja miała swego kapelana – wręczono go płk. Berlingowi, który sztandar  ucałował i przyjął w pozycji klęczącej, po czym podszedł i przekazał go pocztowi sztandarowemu. Wtedy dopiero rozpoczęła się uroczystość składania przysięgi wojskowej. I znów, pierwszy przysięgał dowódca dywizji. Później, dopiero to on, odbierał przysięgę od całej dywizji.  I znowu kolejny, polski obyczaj: ręka uniesiona, jak przy salutowaniu – dwa palce do góry!

Rotę przysięgi ułożyła Wanda Wasilewska 38. Ona to wprowadziła akapit o sojuszniczej wierności Związkowi Radzieckiemu i Armii Czerwonej, sugerujący polityczną zależność od ZSRR. Zwrot ten podważał z kolei,  słowa o wierności narodowi polskiemu, umniejszając w pewnym stopniu fakt kontynuowania tradycji narodowych.

Oto tekst przysięgi 1. DP im. Tadeusza Kościuszki, złożonej 15 VII 1943 r.:

PRZYSIĘGA

Składam uroczystą przysięgę ziemi polskiej, broczącej we krwi, narodowi polskiemu, umęczonemu w niemieckim jarzmie, że nie skalam imienia Polaka, że wiernie będę służył Ojczyźnie.

Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu rzetelnie pełnić obowiązki żołnierza w obozie, w pochodzie, w boju, w każdej chwili i na każdym miejscu, strzec wojskowej tajemnicy, wypełniać wiernie rozkazy oficerów i dowódców.

Przysięgam dochować wierności sojuszniczej Związkowi Radzieckiemu, który mi dał do ręki broń do walki z wspólnym wrogiem, przysięgam dochować braterstwa broni sojuszniczej Armii Czerwonej.

Przysięgam wierność sztandarowi mojej dywizji i hasłu ojców naszych, które na nim widnieje: „Za naszą wolność i Waszą”.

Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu, że do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu, nienawidzić będę wroga – Niemca, który zniszczył Polskę, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu walczyć będę o wyzwolenie Ojczyzny, abym mógł żyć i umierać jako prawy i uczciwy żołnierz polski.

Tak mi dopomóż Bóg! 39

W swoim wystąpieniu,  Wanda Wasilewska powiedziała miedzy innymi:

Macie broń w ręku, macie sztandar, macie wolę niezłomną. Już rośnie wśród Polaków legenda o 1 dywizji, trzeba, aby przekształciła się w czyn.

Wierzę, że niedługo nasz sztandar, który łopoce dziś nad 1 dywizją, załopoce nad uwolnioną, zmartwychwstałą Polską (…)40.

Zygmunt Berling, od czasu dowodzenia dywizją używający stopnia pułkownika, zabierając głos po przysiędze, wyraził przekonanie:

Może w tej chwili, może dziś wieczorem, słowa przysięgi polecą do kraju. Usłyszą rodacy, że przysięgamy wierność krajowi i wierność sojusznikowi … Zdawałoby się, że jedno z drugim nie jest związane. Ale jeżeli chcemy być wierni krajowi, jeżeli chcemy, by nie powtórzył się rok 1939, to musimy być wierni sojusznikowi, bo on pomoże nam właśnie, by ów rok się nie powtórzył 41.

Zgodnie z decyzją Związku Patriotów Polskich, podczas wszystkich uroczystości dywizyjnych orkiestra grała polski hymn narodowy „Jeszcze Polska nie zginęła”42, co miało duże znaczenie emocjonalne dla przysięgających żołnierzy.

 

3. Kronika Ludowego Wojska Polskiego 1943 – 1945 (wybór) 43

 

Maj – czerwiec 1943 r., to okres formowania 1. DP im. Tadeusza Kościuszki. Przyjmuje się, że 8 VIII 1943 r. stan osobowy dywizji wynosił 16.571 żołnierzy. W rzeczywistości, liczba ta obejmuje całość wcielonych, łącznie z zawiązkami innych struktur poza 1. DP. Jeszcze w sierpniu tr. podjęta została decyzja o wcieleniu do nowo organizowanych struktur WP, ochotników – Polaków z Pomorza i Śląska, spośród ujętych do niewoli żołnierzy Wehrmachtu. Ta bardzo słuszna decyzja, w efekcie umożliwiła sformowanie m. in. 2. DP im. Jana Henryka Dąbrowskiego. W tym samym jeszcze miesiącu więc, w związku z napływem ochotników,  powstał  1. Korpus Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. W  XII 1943 r. stan osobowy korpusu przekroczył 32.400 żołnierzy.

31 III 1944 r. dowództwo korpusu zostało przemianowane na Dowództwo Armii Polskiej w ZSRR. W skład armii weszły 1., 2. i 3. DP  [3 – im. Romualda Traugutta], 1. Brygada Artylerii Armat im. gen. Józefa Bema, 1. Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, 4. Pułk Artylerii Przeciwpancernej i 1. Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa”. Stan osobowy armii wynosił 43.508 żołnierzy.

21 VII 1944 r. Krajowa Rada Narodowa przejęła na podstawie własnego dekretu Związek Patriotów Polskich wraz z podległą mu dotąd Armią Polską w ZSRR. Jednocześnie, tym samym aktem zjednoczono ją z działającą w kraju w konspiracji Armią Ludową, tworząc Wojsko Polskie.

Pod koniec wojny WP wraz z siłami terytorialno–porządkowymi  liczyło 391.410 ludzi, w tym 334.812 podległych Ministrowi Obrony Narodowej. Dysponowało dwoma samodzielnymi związkami operacyjnymi  (1. i 2. Armiami), dwoma samodzielnymi korpusami (1. KPanc. i  1. MieszKLot.) oraz licznymi jednostkami podległymi bezpośrednio Naczelnemu Dowództwu WP.

Ogółem, wówczas w obu armiach oraz odwodach ND WP znajdowały się: 23 dywizje, 16 samodzielnych brygad, około 100 samodzielnych pułków i batalionów oraz kilkaset mniejszych pododdziałów i urządzeń tyłowych. Były całkowicie zorganizowane władze naczelne (ok. 29 instytucji), dowództwa 7 okręgów wojskowych, aparat mobilizacyjny (68 Rejonowych Komend Uzupełnień) i uzupełnień (23 jednostki zapasowe), szkolnictwo wojskowe (23 szkoły, kursy oficerskie) oraz niezbędne jednostki tyłowe, dowodzenia i ochrony.

Wojsko Polskie na swoim uzbrojeniu posiadało m.in. ponad 4.000 dział i moździerzy, ok. 500 czołgów i dział pancernych, ok. 450 samolotów bojowych, 12.600 samochodów, ciągników i motocykli.

Wydaje się celowym przytoczenie w tym miejscu, kolei losu współtwórcy i organizatora 1. DP, gen. Zygmunta Berlinga. Dywizją dowodził do 20 XI 1943 r., jednocześnie od VIII był dowódcą 1. Korpusu. Później, kolejno dowodził Armią Polską w ZSRR  (III – VII 1944) i 1. Armią WP (VII – X 1944), będąc również zastępcą  Naczelnego Dowódcy WP. Za podjęcie samodzielnej decyzji o udzieleniu pomocy wojskowej powstańcom warszawskim, został odwołany z dowodzenia 1. Armią WP.  Do końca wojny nie brał już udziału w dowodzeniu ludowym Wojskiem Polskim 44.

4. „Samo życie”

 

Pod tym pospolitym stwierdzeniem kryje się praktyka dnia codziennego, kiedy to najważniejszym nawet przepisom prawa, przychodzi zmagać się z obyczajem a staremu porządkowi walczyć o przetrwanie z nieuchronnie nadciągającym nowym.

Jednym z elementów polskiej tradycji mundurowej, z którym wiążą się liczne legendy i podania, a który stał się nierozłącznym symbolem „rogatej polskiej duszy” jest czapka zwana rogatywką 45.

Wspomina Aleksander Czerwiński :

Czapce rogatywce, zarówno oficerskiej, jak żołnierskiej warto poświęcić specjalną uwagę. Była ona szczególnym wyróżnikiem jednostek polskich, formowanych w ZSRR. Żołnierz odnosił się do niej z sentymentem i pietyzmem, nosił z fantazją. Rogatywki według wzoru czapki polowej WP z 1937 r. szyły radzieckie fabryki, z pewnymi odchyleniami od wzoru, jak nieco krótsze daszki i krótsze narożniki. Czapki oficerskie, pochodzące z Fabryki nr 3 Nakryć Głowy  „Krasnyj Woin” w Moskwie, były szyte z gabardyny khaki (prawdopodobnie z dostaw amerykańskich). Rogatywki żołnierskie wykonywano z sukna koloru khaki, nieco ciemniejszego od oficerskich. Pamięć żołnierzy o eleganckiej, sztywnej czapce garnizonowej sprzed 1939 r. wywoływała modę usztywniania miękkich rogatywek. Najprostszym sposobem było włożenie w denko na krzyż 2 patyczków rozpierających narożniki. Zdobycie odpowiedniego drutu pozwalało na zrobienie kwadratowej rozpórki do denka, z bocznymi nóżkami podpierającymi oba boki czapki, lewy wyżej a prawy niżej. W ten sposób rogatywka uzyskiwała elegancką, usztywnioną formę.

Warto jeszcze wspomnieć o pewnym aspekcie, mającym związek z rogatywką. Jej rosyjska nazwa „konfiederatka” sięga czasów konfederacji barskiej i pochodzi od polskiej miękkiej czapki rogatej noszonej przez konfederatów, z którymi walczyły interwencyjne wojska rosyjskie. Po upadku konfederacji, wielu jej uczestników było pierwszym z licznych później pokoleń polskich zesłańców pędzonych na Sybir. A przecież większość z nas żołnierzy, wkładających w 1943 r. konfederatki, wywodziła się z grup polskiej ludności deportowanej po 1939 r. szlakami zesłańczymi, wydeptanymi przez Polaków w ciągu lat dwustu. Konfederatki uszyte w radzieckich fabrykach dla polskich żołnierzy były tym razem symbolem przełomu, w który chcieliśmy wierzyć, że zamyka smutną epokę złych stosunków dwóch sąsiednich narodów. Szykowaliśmy się przecież do wspólnej walki przeciw wspólnemu wrogowi, zagrażającemu istnieniu obu narodów 46.

Równolegle do 1. DP, od lipca 1943 r. formowano na lotnisku Grigoriewskoje na pd. od Sielc, pierwszą jednostkę lotniczą. Była nią samodzielna eskadra myśliwska. Od początku zrodził się problem odmienności polskich mundurów lotniczych, lotniczych godeł i oznakowania samolotów.  O ile pomyślnie udało się rozwiązać problem mundurów, to najprawdopodobniej sami Polacy zrezygnowali z odtwarzania polskiego orzełka lotniczego 47.

Bardzo trudno byłoby go bowiem adaptować do przyjętej wersji tzw. „orzełka piastowskiego”. Brak wiarygodnych źródeł pozostawia do dziś, ten problem heraldyczny niewyjaśnionym.

Inaczej rzecz przedstawiała się z tradycyjną polską „szachownicą” lotniczą. Ten biało-czerwony kwadrat, złożony z czterech pól, na przemian białych i czerwonych, obramowany również biało-czerwonymi, na przemian położonymi paskami, to piękny, wysoce estetyczny symbol Państwa Polskiego. Symbol o wspaniałej bojowej proweniencji, zrodzony w toku walk o Lwów w  listopadzie 1918 r.48 W toku negocjacji z partnerem radzieckim przyjęto rozwiązanie kompromisowe:  …zostało ustalone, że samoloty znajdujące się w wyposażeniu eskadry będą miały znaki rozpoznawcze radzieckie (pięcioramienna czerwona gwiazda) oraz lotnicze znaki polskie (biało–czerwone szachownice po obu stronach kadłuba)49.

Z  tzw. „orzełkiem piastowskim” też nie była łatwa sprawa. Orły te nie wzbudziły zachwytu żołnierzy – napisał  Aleksander Czerwiński – były bez korony, rozczapierzone, z opuszczonymi skrzydłami i rozkraczonymi nogami. W niczym nie przypominały dumnych orłów do czapek wz. 1919, z uniesionymi do wzlotu skrzydłami i głową w koronie. Chociaż orzeł nie spodobał się i nazywano go ironicznie kurą, nie było jednak wyboru, a pociechę dawały kurtki mundurowe polskiego wzoru i rogatywki, do których przypinaliśmy te niefortunne orły 50.

Orły budziły wtedy emocje nie tylko negatywne – orzełki …jako jedni z pierwszych w dywizji otrzymali (…) muzycy orkiestry działającej przy Zespole Teatralnym, kierowanym przez J. Krasnowieckiego – wspomina była członkini tego zespołu, znana aktorka scen warszawskich Ryszarda Hanin. – Byli z nich niesłychanie dumni, stali się obiektem zazdrości oficerów i żołnierzy z innych oddziałów. – Do dziś – pisała – przechowuję swego orła wraz z czapką jako pamiątkę tamtych czasów 51.

I pewnie oboje, Czerwiński i Hanin, mają  swoje racje.

Jednak istota problemu tkwi w tym, jak ów orzełek został przyjęty przez ogół żołnierzy i społeczeństwa polskiego. A on budził emocje jednych i drugich. Podłoże wrogości, niechęci czy też delikatnie nazywając rezerwy, dużej części społeczeństwa tkwiło w zadawnionym antysowietyzmie. Polacy witając wyzwolicieli, zdawali sobie sprawę z kolejnego zagrożenia. Było ono dwojako niechciane: i  to rosyjskie i to komunistyczne. Orzełek w dużej mierze uosabiał je oba. Znawca problemu, gen. Kazimierz Madej odnotował:

Oprócz orłów kościuszkowców żołnierze 1 Armii WP nosili na czapkach orły wzoru przedwojennego ze zdjętą koroną, szczególnie po wkroczeniu oddziałów na byłe tereny polskie. Od połowy 1944 r. orły wzoru sprzed 1939 r. produkowane były dla potrzeb wojska początkowo w Lublinie, a następnie w Warszawie i Łodzi. Po zakończeniu wojny orły kościuszkowców – symbol odrodzonego Wojska Polskiego – zostały zastąpione wzorami orłów, które z niewielkimi zmianami przetrwały do dnia dzisiejszego 52.

To nie tylko była potrzeba estetyczna, ale pewna deklaracja i wyraz tęsknoty za minionym.

W rzeczywistości już na polskiej ziemi, na fotografiach wyższych dowódców WP z tamtego okresu widnieją najczęściej przedwojenne orzełki. Z fotografii przeważnie trudno jest odczytać, czy orzełek jest z koroną, czy też został jej pozbawiony. W każdym razie, nawet na mundurze gen. dyw. Zygmunta Berlinga na fotografii datowanej na lipiec 1944 r., widnieje orzeł wz. 1919 z obciętą koroną 53.

Do rzędu ciekawostek mundurowych należy zaliczyć to, że wzorem przedwojennego przepisu płk Berling zapewne, odnowił zwyczaj ozdabiania mundurów oficerów dyplomowanych zminiaturyzowaną formą orzełka.  Przepis z 1919 r. stanowił, że na patkach i rogach kołnierzy mundurów oficerów Sztabu Generalnego (inaczej: dyplomowanych) i generałów umieszcza się srebrnego orła bez tarczy 54. Na fotografiach z lat 1943 – 44, wielu wyższych oficerów i generałów, zarówno Polaków, jak i pochodzenia rosyjskiego, służących w Ludowym Wojsku Polskim widnieją właśnie umieszczone w rogach kołnierzy,  miniaturki  tzw. orzełka piastowskiego 55.  Zapewne zaspokajało to ambicje płka Berlinga, ale przede wszystkim dobrze traktuje o nawiązywaniu do narodowych tradycji mundurowych.

Passus ten także dobrze wiąże się z kolejnym zagadnieniem, które spróbujemy rozjaśnić, a jest to spór o rodzaje i liczbę wzorów „orzełka piastowskiego”. Otóż orzełek na mundur oficera dyplomowanego, bez wątpienia musiał być srebrny. I zapewne taki był. Na fotografiach jaśnieje swoim blaskiem.

Natomiast w muzeach, w kolekcjach prywatnych, czy wręcz u weteranów wojennych – żołnierzy LWP, spotyka się najczęściej orzełki miedziowane, miedziane lub mosiężne. Spór o oryginały pogłębiła produkcja na potrzeby Defilady Tysiąclecia Państwa Polskiego w 1966 r. oraz późniejsza w celach  filmowych i  chyba propagandowych.

Więc jakie  były te orzełki naprawdę ?

Na początek zacytujmy ponownie Aleksandra Czerwińskiego, którego doświadczenie życiowe i zawodowe upoważniły do autorytatywnej wypowiedzi:

Orły były sztancowane ze stalowej pomiedziowanej blachy, tak twardej, iż trudno ją było zgiąć w palcach, aby płaskiego orła wyprofilować do rogu czapki. Na marginesie muszę dodać, że we wszystkich znanych mi opracowaniach, w których omawiane są te orły, występuje stwierdzenie, iż były one wykonane z miedzianej lub mosiężnej blachy. Jest to błąd, wynikający zapewne z tego, iż orły były grubo miedziowane, aby nie rdzewiały. Orły dla wyższych oficerów były srebrzone i patynowane. Być może z mosiężnej blachy sztancowano późniejsze edycje orłów, tego bez badania egzemplarzy stwierdzić nie mogę.

W każdym razie orzeł, który do dziś posiadam, otrzymany w lipcu 1943 r. w obozie sieleckim, jest stalowy z całą pewnością i obustronnie grubo pomiedziowany. Orły miały istotny mankament: druciane wąsy do mocowania były przytwierdzone od tyłu bardzo słabo, szybko łamały się i odpadały. Trzeba było wtedy orła przyszywać do czapki nicią za skrzydła i za nogi. Można to zaobserwować na wielu fotografiach z tamtego czasu 56.

Prócz ciekawostki w stylu „samo życie” – Czerwiński mówi elegancko: „orły wyprofilowano do rogu czapki” – co w praktyce żołnierskiej, vide wojenne fotografie, sprowadzało się do nieregulaminowego gięcia orła we wszystkie strony, niekiedy dość mocno. Warto zauważyć jeszcze dwie uwagi. Jedna z nich powiada o srebrzonych i patynowanych orłach dla wyższych oficerów, co  mówi także o tym, iż pozostali żołnierze ich nie mieli. Druga uwaga Czerwińskiego odnosi się właśnie do orzełków pozostałych, które były „ze stalowej pomiedziowanej blachy” oraz „iż orły były grubo miedziowane, aby nie rdzewiały”. Osobiście jestem skłonny zawierzyć wiedzy i doświadczeniu Aleksandra Czerwińskiego, który w swej karierze muzealniczej, zapisał także znaczący rozdział, jako kierownik pracowni konserwatorskich Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Istnieje cała półka literatury, której autorzy mniej lub bardziej kompetentnie starają się dowieść, że wszystkie orzełki były „mosiężne, patynowane” albo też wykonane „w mosiądzu żółtawym lub czerwonawym” albo, iż kopie i falsyfikaty to te: „na których korpus orła nie jest oddzielony od skrzydeł”57.

Ilość wzorów wyprodukowanych wersji orła, różniących się m.in. ilością piórek nad ogonem, złączeniem lub rozdzieleniem łap ze skrzydłami i jeszcze innymi szczegółami, to kolejny rozdział dyskusji.

Z całą pewnością można dziś powiedzieć, że dopóki nie znajdą się oryginalne dokumenty techniczne i technologiczne, dyskusje nie zostaną rozstrzygnięte, aczkolwiek potępienie ich lub zaniechanie byłoby bardzo  niepożądane i szkodliwe 58.

Warto jeszcze w tym miejscu  wspomnieć o inwencji żołnierskiej. Otóż na wielu fotografiach i obiektach muzealnych znajdujemy tego orzełka w pozaregulaminowych, nietypowych zastosowaniach.  Można go spotkać na klamrach pasów żołnierskich tych typowych radzieckich, ale i zdobycznych niemieckich, co stanowi raczej o wartościach  pamiątkowych.

Szczególnie interesująco przedstawiają się wizerunki „orła piastowskiego” na radzieckiej szaszce kawaleryjskiej wz. 1881. Przywędrowały one do Ludowego Wojska Polskiego, zgodnie z ceremoniałem, głównie w celach reprezentacyjnych na wyposażenie pocztów sztandarowych. Spora liczba tych szabel trafiła jednak,  jako etatowe uzbrojenie do 1. Brygady Kawalerii.  Znane są ich wersje z nałożonym oryginalnym orłem lub też orłem ręcznie rytowanym tuż, poniżej oryginalnej pięcioramiennej, radzieckiej gwiazdy. Absolutnie polskim wynalazkiem było przekładanie ryfek z koluszkami na pochwach szaszek, do troczenia  ich na polski sposób (brzuścem w przód) 59.

„Orzeł piastowski” trafił również na hełmy żołnierskie, czołgi, działa i samochody 60. Był uniwersalnym także w wystroju ołtarzy polowych 61.

Jako swoisty znak firmowy, albo raczej substytut symbolu państwowego trafił także na pieczęcie oddziałów wojskowych. Najczęściej spotykane mają po środku dość wiernie odwzorowanego orła oraz w otoku nazwę jednostki wojskowej w języku polskim i w języku rosyjskim. Dostępne mi stemple różnią się nieznacznymi szczegółami w wizerunku i wielkości orła oraz nazwą własną oddziału. Powyższe świadczy, iż zapewne wszystkie powstały w tej samej, państwowej wytwórni stempli sowieckich 62.

Ważne miejsce w munduroznawstwie zajmuje wiedza o guzikach wojskowych. Okazało się bowiem, że w procesie tworzenia 1. DP nieco zbagatelizowano problem wizerunku orła na guzikach mundurowych. Znawca problemu, Hieronim Kroczyński tak go ocenił:

Oryginalny wzór guzika powstał także w 1943 roku dla armii polskiej w ZSRR. Kształtem i wymiarami odpowiadał on całkowicie regulaminowym guzikom radzieckim, z tą tylko różnicą, że na awersie zamiast gwiazdy wytłoczony był polski orzeł zbliżony do przepisowego, z podniesionymi skrzydłami (inny niż godło na czapkach), lecz bez korony i bardzo uproszczony. Rysunki orła na poszczególnych guzikach nie są identyczne, co świadczy o wielu sztancach. Znana jest też wersja tych guzików z orłem w koronie. Wszystkie guziki tej grupy są dwuwarstwowe, lekko wypukłe, wykonane z białego lub żółtego metalu, przeważnie malowane farbą khaki. Jest też odmiana bardziej wypukła z rewersem z masy plastycznej. Produkowane były w dwóch wielkościach: duże 21 lub 22 mm oraz małe 14 mm.

Po wejściu oddziałów polskich do kraju, ostatnie serie wojennych guzików ludowego Wojska Polskiego coraz bardziej zaczęły się upodobniać do przedwojennych guzików wz. 1928 z tym tylko, że orzeł pozbawiony był korony63.

Dzisiejsze świadectwo dowodzi pośpiesznej improwizacji, która towarzyszyła budowaniu  nowego, Ludowego Wojska Polskiego w ZSRR w 1943 r.

Wówczas zdecydowano również, że nowe sztandary będą nawiązywały do tradycji narodowych. O sztandarze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki już mówiliśmy. Obecnie przyjrzyjmy się w syntetyczny sposób pozostałym sztandarom Ludowego Wojska Polskiego z omawianego okresu 64.   Ogółem wręczono ich 31. Wydawałoby się, że wzór sztandaru przyjęty dla 1.  DP, winien być upowszechniony w pozostałych. Sprzyjały temu zarówno względy ideowe, jak i specyfika systemu totalitarnego państwa sowieckiego. Jednak analizując omawiane sztandary wcale nie trudno wyodrębnić ich, co najmniej dwie, różne grupy.

Pierwszą, umownie utwórzmy na zasadzie podobieństwa do sztandaru 1. DP. Okazuje się, że są to oczywiście sztandary jednostek wojskowych zorganizowanych głównie w pierwszym etapie. Mimo kilku istotnych różnic w stosunku do sztandaru 1. DP, polegających ogólnie rzecz biorąc, na przybliżeniu wzorca do modelu polskich sztandarów przedwojennych, to na czoło różnic – ku  zaskoczeniu – wysuwa się inny wzór orła! Tamten ze sztandaru 1. DP jest bardzo zbliżony do orła produkowanego z przeznaczeniem na żołnierskie czapki, ten ze sztandarów 2. DP, 3. DP, 1. BPanc., 1. BAC,  1. PLot.Myśl. oraz 1. Bat. Kobiecego jest smuklejszy o bardziej wyodrębnionym korpusie i  dłuższej szyi. Ponieważ różnica czasu między wręczeniem sztandaru 1. DP, a wręczeniem kolejnego 2. DP, którego wzorzec decydująco wpłynął na następne sztandary, wynosi około pół roku, to można wnioskować, iż w tym czasie, po 15 VII 1943 r., musiała mieć miejsce istotna krytyka orła ze sztandaru 1. DP. Wszystkie wymienione, łącznie 7 sztandarów, powstały w ZSRR z fundacji Związku Patriotów Polskich. Do tej grupy sztandarów wykonanych wedle przedstawionego wzoru, należy jeszcze dołączyć dwa sztandary wręczone już na ziemiach polskich. To sztandary 4. DP i 1. BInż.-Sap. Łącznie więc powstało zaledwie 9 sztandarów wzoru „kościuszkowskiego”.

Drugą grupę tworzą pozostałe sztandary, przy czym 4 z nich uchodzą za zaginione. Jeśli więc nawet pozostałych 18 jest odmiennych od, wydawałoby się ustalonego wzorca, to trzeba przyznać, że musiał zaistnieć ku temu poważny powód. Pośród nich ledwie w 7 można dopatrzyć się wzoru zaczerpniętego z przedwojennej formuły sztandarowej, którą to, można by było próbować tłumaczyć zaistniałe zjawisko.  Inne, wręczone wojsku sztandary stanowią zbiór luźnych i zupełnie dowolnych form ekspresji chorągwianej. Przyjmując, że każdy sztandar wręczony na polskich ziemiach miał innego fundatora, co w końcu wydaje się być rzeczą oczywistą i normalną, to jednak musi zadziwić zgoda przełożonych na odstępstwa od określonego wzorca. Wydaje się bowiem wręcz nieprawdopodobieństwem, by takiego wzorca nie było.

Wszystko wskazuje więc na to, że wraz z nieuchronnym przybliżaniem się oddziałów do polskich ziem etnicznych, zmienił się ośrodek władzy nad Ludowym Wojskiem Polskim i uległy zmianie imponderabilia. Biograf gen. Berlinga odnotował:

Bieżącymi pracami powołanego w końcu stycznia 1944 r. Centralnego Biura Komunistów Polskich (…) kierowali faktycznie Berman i Radkiewicz. Zawadzki i  Świerczewski przebywali w dowództwie korpusu, a później armii. Wiele spraw związanych z funkcjonowaniem CBKP nie zdołano dotychczas wyjaśnić. Jedną z nich jest właśnie konflikt między gen. Berlingiem a CBKP.

Niewątpliwie CBKP sprawowało nadrzędną rolę nad Prezydium Zarządu Głównego ZPP i wojskiem Berlinga. Berman tak powiedział po latach: „Ktoś przecież musiał sprawować kontrolę nad wojskiem, które paliło się do rządzenia w przyszłej Polsce 65.

To wiele wyjaśnia. Drugim ośrodkiem władzy był Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i wyłonione przezeń przy udziale CBKP, Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego. Pewnie więc, jak to zwykle bywa, suma czynników w połączeniu z niską akceptacją „orła piastowskiego”, legły u przyczyn zjawiska wręcz improwizacji sztandarowej LWP.

Taką samą zapewne sytuację, odnajdujemy także w innej postaci. Przeglądając albumy fotograficzne związane z LWP, zwraca uwagę zamieszczana tam winieta frontowej gazety żołnierskiej „Zwyciężymy”, w której pomiędzy 5 II a 17 IV 1945 r. wymieniono „orzełka piastowskiego” na innego, też bez korony i też różnego z np. przedwojennym 66.

Interesującą ciekawostką, na koniec, jeszcze w zakresie sztandarów, jest wiadomość o odnalezionym przez żołnierzy 15. Pułku Piechoty w 1945 r., w niemieckim Guben, sztandarze 27. Bydgoskiej Drużyny Harcerzy i wykorzystywaniu go przez przeszło rok w charakterze sztandaru pułkowego. Podobno miał także towarzyszyć pułkowi w defiladzie z okazji zakończenia wojny. Sztandar typu labarum z napisem „27. Drużyna Skautów im. Św. Jerzego w Bydgoszczy” został zrabowany przez Niemców najprawdopodobniej we wrześniu 1939 r.  Do harcerzy w Bydgoszczy powrócił w 1946 r. 67

Z tego, że nagradzanie zasług wojennych i czynów bojowych pobudza bohaterstwo i ofiarność żołnierza, doskonale zdawał sobie sprawę tak doświadczony żołnierz, jak gen. Berling.  Zatem nic dziwnego i w tym, że zapewne z  jego to inicjatywy po bitwie pod Lenino (11-12 X 1943 r.), 16 żołnierzy 1. DP zostało odznaczonych Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti  Militari, a 46 dalszych – Krzyżem Walecznych. Te odznaczenia miały i wówczas swój autorytet i rangę społeczną. Nadanie orderu Virtuti Militari wiązało się również z szeregiem przywilejów. Sam fakt ich nadania miał także swoją wymowę polityczną.

Gen. Berling ustanowił ponadto własne odznaczenie za udział w bitwie pod Lenino: medal „Za Lenino 1943” – który w trzech stopniach, pod później zmieniona nazwą: „Zasłużonym na Polu Chwały”, wręczono łącznie 193 żołnierzom  „dla upamiętnienia naszego pierwszego zwycięstwa nad Niemcami i ku czci poległych bohaterów” 68. Medale wersji z 1943 r. były wykonane w Moskiewskiej Mennicy Państwowej, w stopniu złotym – ze złota, a w stopniu srebrnym – rzeczywiście ze srebra 69.

W przypadku wymienionych nadań odznaczeń, zachowano ich niezmieniony kształt sprzed  1939 r. z wizerunkiem orła w koronie.

Po zakończeniu działań wojennych, już w 1945 r., także rozpoczęto wyróżnianie za zasługi bojowe, oddziałów i związków taktycznych Ludowego Wojska Polskiego, wysokimi orderami polskimi i radzieckimi. Zewnętrznym wyrazem przyznania takiego wyróżnienia, było udekorowanie znakami orderowymi sztandaru danej jednostki wojskowej.

Szczególnym wyróżnieniem, była odznaka pamiątkowa 1. DP im. T. Kościuszki ustanowiona przez dowódcę Armii Polskiej w ZSRR, gen. dyw. Zygmunta Berlinga w połowie kwietnia 1944 r. Otrzymała ona specjalny statut. Na jego podstawie o jej nadanie mogli ubiegać się oficerowie, podoficerowie i żołnierze, którzy walczyli w szeregach 1. DP w okresie przygotowań do bitwy pod Lenino i w czasie jej trwania, tj. od 1 do 13 X 1943 r., o ile mogli wykazać się udziałem w dalszych walkach dywizji, służąc w jej szeregach oraz ci, którzy legitymowali się co najmniej sześciomiesięczną wzorową służbą w szeregach 1.  DP, niezależnie od tego, czy brali udział w toczonych przez nią bitwach. Wniosek o przyznanie odznaki wystawiał bezpośredni przełożony żołnierza, zaś dowódca 1. DP przedkładał go do zatwierdzenia dowódcy Armii Polskiej w ZSRR 70.

Na zakończenie tematu przypomnę fragment literacki autorstwa Alojzego Srogi:

Pierwszy strzał w Sielcach padł z pistoletu arcycywila do niedawna – Jana Karaśkiewicza. W dywizji kompletowano delegację żołnierską na zjazd ZPP do Moskwy. (…) Do wyjazdu szykowano się jak do ślubu. Pierwszy raz mieli wystąpić oficjalnie, całą grupą. Wiedzieli, że na nich – nadziei wszystkich Polaków w Związku Radzieckim – będą skupione spojrzenia uczestników zjazdu.

Karaśkiewicz, który pod powłoką kpiarza ukrywał ogromnie wrażliwe serce i po prostu polski romantyzm, postanowił zgotować niespodziankę wyjeżdżającym, ale także pozostającym w obozie.

Pomysł  zrodził się w momencie, gdy w ręku jednego z żołnierzy ujrzał … trąbkę.

–         Chodź no, bracie. Co tam chowasz w tyle?

–         Ja, panie poruczniku …

–         Nie bój się, nie zabiorę, ja umiem grać tylko na patefonie. A ty faktycznie umiesz?

–         No, trochę się uczyłem. Ale to dawno. W Polsce.

–         A słyszałeś ty kiedy hejnał z Wieży Mariackiej w Krakowie ?  No wiesz, ten, co przez radio trąbili.

–         Słyszałem.

–         Dasz radę zagrać ?

–         Nie wiem. Nigdy nie próbowałem.

Karaśkiewicz ujął go pod ramię, poprowadził w lasek i tu jako jednoosobowy juror kazał sobie odegrać hejnał. Skrzywił się jak po spirytusowym occie, bo nawet na jego ucho była to ledwie reminiscencja prawdziwego hejnału. Dobre jednak i to.

–         Posłuchaj teraz, synu, uważnie, co ci powiem. Poczekamy do dwunastej. Widzisz tę wieżyczkę? – pokazał ją na budynku sztabowym. –  Gdy będzie dochodzić dwunasta, ja wystrzelę z pistoletu. Ty się niczym nie przejmuj. Zaraz wyskoczy dowódca dywizji, na pewno mnie opieprzy za samowolny strzał, ale ty będziesz wysoko. Nie ciebie, a mnie będą opieprzać. Ty – graj! Najlepiej jak umiesz. Nabierz powietrza na całe płuca. Zrozumiałeś? Będziesz miał za to u mnie dobrą repetę.

–         Ta jest, panie poruczniku! – wrzasnął muzyk z bożej łaski, zachęcony nie wiadomo czym: oczekiwaną draką czy obiecaną repetą.

Karaśkiewicz dopilnował, by żołnierz znalazł się przed dwunastą na wieżyczce, sam zaś cierpliwie w oczekiwaniu dwunastej okrążał budynek sztabowy.

Na minutę przed dwunastą wydobył z futerału „tetenkę”.

–         Zwariowałeś?  Do kogo będziesz strzelał? – usiłował go hamować kolega oficer. – Da ci pułkownik !

Były tramwajarz nie przejmował się jednak pogróżkami. Jeszcze raz spojrzał na zegarek. Wymierzył pistolet w niebo. Gruchnął strzał.

Zgodnie z jego przewidywaniem z budynku wybiegł nie tylko dowódca, lecz cała gromada oficerów. Pułkownik Berling otworzył usta, by należycie „uszanować” Karaśkiewicza, nadal sterczącego z dobytym pistoletem.

Z wieżyczki rozległy się pierwsze tony hejnału. Jeszcze fałszywe, nieśmiałe. Ale oto – cud czy olśnienie – tony stawały się czystsze, głośniejsze. Prawie jak te, słuchane kiedyś, co dnia.

Oficerowie patrzyli po sobie. Berling zastygł z otwartymi ustami. Sokorski także zamarł. Przystawali w uliczkach i alejkach przygodni przechodnie. Żołnierze.

Grano hejnał z Wieży Mariackiej.

Komuś bezwiednie ciekły łzy po policzkach. Innemu grdyka poruszała się, jak przy gwałtownym przełykaniu lekarstwa. Ciepło robiło się na sercu. Mrowie przechodziło przez krzyż

A tamten – grał! Nikt już nie zważał, że przy wysokich tonach muzyk wyraźnie fałszował. Pewniej czuł się w dolnych rejestrach gamy.

Urwał. Berling chrząknął. Chciał coś powiedzieć, ale tylko ostro obrócił  się na pięcie i nie patrząc na nikogo wrócił do swego pokoju.

Kraśkiewicz srodze się pomylił. Dowódca zapomniał go objechać! Niesłychane!

Pojechała więc do Moskwy delegacja uwożąc w uszach świeżo słyszane dźwięki polskiego hejnału. Kto nawet nie znał Krakowa, nie widział w życiu Sukiennic ni Wieży Mariackiej, teraz był gotów przysięgać, że „właśnie wszystko odbyło się jak w Krakowie”. Sygnał czasu i hejnał z wieżyczki … jak przed wojną! Jak w Polsce! 71

Godzi się rzecz całą jakoś spointować,  może więc tak:

– czy można przyjąć, iż najważniejszym symbolem Ludowego Wojska Polskiego stało się jednak zatknięcie polskiej, biało-czerwonej flagi na ruinach Berlina ?

PRZYPISY:

[1] Wanda Wasilewska, To było wielkie dzieło, czyn Polaków w ZSRR [w:] „Wolna Polska”  R. 1946 nr 21/22

2 Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów, Londyn 1962, s. 13.

3 S. Jaczyński, Zygmunt Berling –  między sławą a potępieniem, Warszawa 1993, s. 8

4 Op. cit. s. 96-97.

5 Dokumenty  i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, T. VII, Warszawa 1973, s. 219-220.

6 S. Jaczyński, op. cit., s. 145-146.

7 Polski czyn zbrojny w II wojnie światowej, T 2, Walki formacji polskich na Zachodzie 1939 – 1945, Warszawa 1981, s. 309-310.

8 Tamże oraz zob.: K. Linder, H. Wiewióra, T. Woźnicki, Żołnierz polski, Ubiór i oporządzenie od wieku XI do 1965 r., T V, Warszawa 1965;  S. Komornicki, Z. Bielecki, W. Bigoszewska, A. Jońca, Wojsko Polskie 1939 – 1945, barwa i broń, Warszawa 1984; J. Murgrabia, Symbole wojskowe Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Warszawa 1990.

9 Kronika Polski, p/red. A. Nowaka, Kraków 2000, s. 718-721.

10 Polski czyn zbrojny…, op. cit., s.329.

11 S. Jaczyński, op. cit., s. 136-138.

12 Tamże, s. 145.

13 Tamże, s. 147; Kronika Polski, op. cit., s. 726-727.

14 Kronika Polski, op. cit., s. 727-728.

15 Dokumenty i materiały…, op. cit., s. 395.

16 S. Jaczyński, op. cit., s. 148.

17 Tamże, s. 151.

18 Wanda Wasilewska, Płomień i próchno. Zbiór artykułów i przemówień, Nakładem Związku Patriotów Polskich, Moskwa 1945, s. 58-63.

19 Roman Werfel, Tadeusz Kościuszko, Nakładem Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa 1943 por. rozdział: „Bohaterowi dwóch półkul”.  (Wg dopisku autora książeczka powstała w sierpniu, zaś podpisana do druku została 6 listopada 1943 r.)

20 Jerzy Putrament, Pół  wieku, T.2 Wojna, Warszawa 1969 wyd. IV, s.166.

21Tamże, s. 174-175.

22 Aleksander Czerwiński, Wczoraj łach – mundur dziś (przyczynek do historii umundurowania żołnierzy 1. Korpusu Polskiego w ZSRR w latach 1943 – 1944)  [w:] „Muzealnictwo wojskowe”, T. 5, Warszawa 1992, s. 196-197.

23 Janina Broniewska, Z notatnika korespondenta wojennego, Warszawa 1981, wyd. VI, s. 91. Zob. także: J. Broniewska, Wstawki do katalogu muzealnego (mundury, orzełek i sztandar 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki) [w:] „Muzealnictwo wojskowe”, T. 1, Warszawa 1959, s. 263-268.

24 Jerzy Putrament, Pół  wieku, T. 2 Wojna, Warszawa 1969 wyd. IV, s. 177-178.

25 W. Wasilewska, op. cit., Przemówienie na wiecu Wszechsłowiańskim, s.4.

26 J. Broniewska , Z  notatnika … op. cit., s. 92-93, patrz także: Wstawki …, s.269-272.  Szkice projektowe orła autorstwa J. Broniewskiej, ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie zamieścił: Tomasz Zawistowski, Orzeł wz. 1943  [w:] „Mundur i broń”  R. 2000 nr 4(5), s. 21, fot. 3.

27 Orła zaprojektował Zygmunt Vogel (1764-1826) rysownik, grafik i malarz stanisławowski. „Twórczość Vogla będąca wyrazem budzących się zainteresowań polskimi zabytkami i krajobrazem, ma wartość dokumentacyjną”, zob. Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, T.12, Warszawa 1969. Mimo próby, nie udało się ustalić, czy i na jakim orle wzorował się Vogel. Obecnie istniejący orzeł na sarkofagu pochodzi z 1953 r. i jest rekonstrukcją tamtego z 1825 r., zniszczonego przez Niemców podczas II wojny światowej. Różni się też w szczegółach od oryginału.

28 Żadna inna polska formacja wojskowa podczas II wojny światowej nie przyjęła orła bez tarczy amazonek, zob. Bibliografia.

29 Zob. T. Zawistowski, op. cit., s. 22, fot. 4,5 i 6.

30 Tamże. Nagłówek dokumentu brzmi: „Zatwierdzam z upoważnienia Głównego Intendenta Armii Czerwonej – generał major służb intendentury Karpinskij”. Niżej: „Metalowy emblemat – orzeł na nakrycie głowy oficerów i żołnierzy polskiej dywizji imienia Tadeusza Kościuszki służy jako wzorzec zewnętrznego wyglądu i sposobu wykonania”. Podpisali: przewodniczący Komitetu Technicznego Głównego Urzędu Intendenckiego Armii Czerwonej, pułkownik służb intendentury Aginskij oraz naczelnik pierwszej sekcji Komitetu Technicznego, podpułkownik służb intendentury Rtiszcziew. Datowanie: 1 i 2 czerwca 1943 r. Poniżej, z dopiskiem „uzgodniono” widnieje podpis Gieorgija Żukowa  (pełnomocnika Kwatery Głównej Naczelnego Dowódcy Armii Czerwonej do spraw obcych formacji na terytorium ZSRR,  komisarza bezpieczeństwa państwowego III stopnia,  generała ACz.).

31 W  zbiorach Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy znajdują się dwa „wzorce mundurowe” furażerek z l. 1952-1958 oraz z l. 1960-1963; nr inw. MWL/M/393x i MWL/M/394x.

32 Zob. przypis 28.

33 Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej o znakach wojska i marynarki wojennej z dnia 24 listopada 1937 r., art. 7, [w:] „Dziennik Ustaw” nr 5 z dnia 28 stycznia 1938 r.

34 Zob.: Wojciech Zawadzki, Sztandary Armii „Pomorze”  [w:] „Kronika Bydgoska”, T. XX, R. 1998, Bydgoszcz 1999, s. 117-129.

35 Zob.: J. Pych, Trofea wojny polsko–bolszewickiej 1920 roku, Sztandary radzieckie w rękach polskich, Warszawa 2000, s. 20; F. Zbiniewicz, Armia Radziecka w wojnie z hitlerowskimi Niemcami, Warszawa 1988.

36 Polak, plastyk zamieszkały w Moskwie. Projektował chyba wszystkie sztandary LWP wykonane w Rosji sow.

37 J. Broniewska, Wstawki…, op. cit., s. 274.

38 S. Jaczyński, op. cit., s. 158.

39 Rozkaz dzienny nr 39 z dnia 12 lipca 1943 r., dowódcy 1. Dywizji Piechoty ustalający porządek składania przysięgi [w:] Organizacja i działania bojowe Ludowego Wojska Polskiego w latach 1943-1945, Wybór materiałów źródłowych, T.1, Warszawa 1958, s. 7-9.

40 Kazimierz Madej, Polskie symbole wojskowe 1943-1978. Godło, sztandary, ordery, odznaczenia i odznaki ludowego Wojska Polskiego, Warszawa 1980, s. 51-52.

41 S. Jaczyński, op. cit., s.159.

42 Wytyczne ideowe polskiej jednostki wojskowej, opracowane przez Związek Patriotów Polskich, maj 1943, Moskwa, pkt. 3, [w:] Organizacja i działania bojowe Ludowego Wojska Polskiego w latach 1943-1945, Wybór dokumentów, T.4, Warszawa 1963, s. 49-51.

43 Opracowano z wykorzystaniem: Małej Encyklopedii Wojskowej, T.1-3, Warszawa 1967-1971; Encyklopedii II wojny światowej, Warszawa 1975 oraz Wojsko Polskie w II wojnie światowej, p/red. naukową Edwarda Kospath-Pawłowskiego, Warszawa 1994, z której  głównie pochodzą cytowane dane liczbowe.

44 Maciej Szczurowski, Dowódcy Wojska Polskiego na froncie wschodnim 1943 – 1945, Pruszków 1996, s. 15-17 oraz Wojsko Polskie w II wojnie…, op. cit., s.188.

45 Henryk Wielecki, Dzieje polskiej rogatywki, Warszawa 1985.

46 Tamże, s.200-201.

47 Był  to orzeł ogólnowojskowy w obramowaniu 2 skrzydeł husarskich, oksydowany na  tzw. stare srebro. Wprowadzony w 1936 r., zob.: H. Wielecki, Polski mundur wojskowy 1918-1939, Warszawa 1995, s.105.

48 Ku czci poległych lotników, Księga pamiątkowa p/red. mjr. dypl. pil. Mariana Romeyki, Warszawa 1933, s.121.

49  Izydor Koliński, Lotnictwo Polski Ludowej 1944-1947, Warszawa 1987, s. 18-19.

50 Tamże, s. 198.

51 Cyt. za: B. Wiśniewski, Orły pierwszej dywizji, „Żołnierz Polski”, 1968 nr 44 s. 67 [w:] Kazimierz Madej, Polskie symbole wojskowe 1943 – 1978, Warszawa 1980, s. 26-27.

52 K. Madej, op. cit., s. 29. Powyższy tekst nie uwzględnia zmian, jakie nastąpiły w Polsce po 1989 r.

53 Zob.: Zdzisław Żygulski jun., Henryk Wielecki, Polski mundur wojskowy, Kraków 1988, poz. 322.

54 Henryk Wielecki, Polski mundur wojskowy 1918 – 1939, Warszawa 1995, s. 36

55 Zob. m.in.: Kazimierz Sobczak, Lenino – Warszawa – Berlin, Wojenne dzieje 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, Warszawa 1978, fot. po s.32 – płk Zygmunt Berling, fot. po s. 176 – płk Wiktor Sienicki, fot. po s. 224 – płk Włodzimierz Pewiszkis, fot. po s. 304 – płk Ostap Steca, ppłk Jan Garaszczuk. Autor w swojej pracy muzealnej, ani w praktyce kolekcjonerskiej, nie zetknął się z ani jednym egzemplarzem takiego właśnie „orzełka piastowskiego” oficera dyplomowanego. Orzełek ten pozostaje także zupełnie pominięty w dotychczasowej literaturze wspomnieniowej i heraldycznej.

56 Tamże, s. 198.

57 Zob. bibliografię.

58 Wydaje się, że na obecnym poziomie wiedzy, najszersze opracowanie tematu podjął  Tomasz Zawistowski, op. cit., choć w przekonaniu autora, nie pozbawione błędów historycznych i jednostronnie „utechnicznione”. Zawistowski rozpoznał i opisał sześć typów rysunku orła, wg  niego wz. 1943 r. oraz trzy typy powojennych replik.

59 Stanisław Komornicki, Zygmunt Bielecki, Wanda Bigoszewska, Adam Jońca, Wojsko Polskie 1939-1945, Barwa i broń, Warszawa 1984, s. 308; Przegląd broni białej, Od Kościuszki do Kościuszkowców, Katalog, Malbork 1974-1976, s. 97-98 i 100; T. Zawistowski, op. cit.

60 Ibidem oraz Edward Kospath–Pawłowski, Wojsko Polskie na Wschodzie 1943 – 1945,  Pruszków 1993; Alojzy Sroga, Początek drogi – Lenino, Warszawa 1972, s. 112.

61 Wspomnienia wojenne kapelanów wojskowych 1939 – 1945,  p/red. ks. płk. dr. Juliana Humeńskiego Generalnego Dziekana WP, Warszawa 1974.

62 Zbiory archiwalne i biblioteczne Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy oraz zbiory własne autora.

63 Hieronim Kroczyński, Wojskowe guziki mundurowe ze znakiem orła [w:] Orzeł – znak żołnierza polskiego, Katalog wystawy p/red. Antoniego Romualda Chodyńskiego, Malbork 1981 – 1983, s. 85. Zob. także: Wojciech Boczkowski, Michał Jaroszyński – Wolfram, Krzysztof Gładki, Guziki, Polskie guziki wojskowe od XVI do końca XX wieku, Przewodnik dla kolekcjonerów, Warszawa 1999.

64 Wykorzystano: Wanda Bigoszewska, Henryk Wiewióra, Sztandary ludowego Wojska polskiego 1943-1974, Warszawa 1974;  Stanisław Komornicki, Zygmunt Bielecki, Wanda Bigoszewska, Adam Jońca, Wojsko Polskie 1939-1945, op. cit.; Kazimierz Madej, Polskie symbole… op. cit.

65 S. Jaczyński, op. cit., s.227.

66 Zob.: Riazańczycy, Warszawa 1987, s. 94 i 103.

67 W zbiorach Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy,  nr inw. MWL/M/823x.

68 Zbigniew Puchalski, Dzieje polskich znaków zaszczytnych, Warszawa 2000, s. 261.

69 Stefan Oberleitner, Polskie ordery, odznaczenia i niektóre wyróżnienia zaszczytne 1705-1990, Vademecum dla kolekcjonerów, T. II, Polska Rzeczpospolita Ludowa 1944-1990, Zielona Góra 1999, s. 109.

70 Mieczysław Wrzosek, Nagradzanie zasług wojennych i czynów bojowych w Ludowym Wojsku Polskim w latach 1943 – 1945 [w:] „Wojskowy Przegląd Historyczny”  R. 1973 nr 3, s. 612.

71 Alojzy Sroga, Początek drogi – Lenino, Warszawa 1972, s. 72-74.

BIBLIOGRAFIA  (wybór)

 

W. Bigoszewska, H. Wiewióra, Sztandary Ludowego Wojska Polskiego 1943 – 1974, Warszawa 1974.

W. Boczkowski, M. Jaroszyński-Wolfram, K. Gładki, Guziki. Polskie guziki wojskowe od XVI do końca XX wieku. Przewodnik dla kolekcjonerów, Warszawa 1999.

J. Broniewska,  Wstawki do katalogu muzealnego (mundury, orzełek i sztandar 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki), [w:] Muzealnictwo wojskowe, T. 1, Warszawa 1959,      s. 263-274.

J. Broniewska,  Z notatnika korespondenta wojennego, Warszawa 1956, VI wyd. 1981.

A. Czerwiński,  Wczoraj łach – mundur dziś (Przyczynek do historii umundurowania żołnierzy 1 Korpusu Polskiego w ZSRR w latach 1943 – 1944), [w:] „Muzealnictwo wojskowe”, T. 5, Warszawa 1992, s. 195-205.

S. Komornicki, Z. Bielecki, W. Bigoszewska, A. Jońca, Wojsko Polskie 1939 – 1945, Barwa i Broń, Warszawa 1984, II wyd. popr. i uzup. 1990.

J. Kijak, Hełmy Wojska Polskiego i organizacji paramilitarnych 1917-1991, Warszawa 1993.

K. Linder, H. Wiewióra, T. Wożnicki,  Żołnierz polski, ubiór, uzbrojenie, oporządzenie, T. V 1939 – 1965, Warszawa 1965.

K. Madej,  Polskie symbole wojskowe 1943 – 1978. Godło, sztandary, ordery, odznaczenia i odznaki ludowego Wojska Polskiego, Warszawa 1980.

S. Oberleitner, Polskie ordery, odznaczenia i niektóre wyróżnienia zaszczytne 1705 – 1990, T. II, Polska Rzeczpospolita Ludowa 1944 – 1990, Zielona Góra 1999.

Orzeł – znak żołnierza polskiego. Katalog wystawy p/red. A. R. Chodyńskiego, Malbork 1981-1983.

Z. Puchalski, I. J. Wojciechowski, Ordery i odznaczenia polskie i ich kawalerowie, Warszawa 1987.

Z. Puchalski, Dzieje polskich znaków zaszczytnych, Warszawa 2000.

S. Russocki, S. K. Kuczyński, J. Willaume,  Godło, barwy i hymn. Zarys dziejów, Warszawa 1978.

M. Wełna, Odznaki i oznaki Ludowego Wojska Polskiego. Katalog. Muzeum Sztuki Medalierskiej we Wrocławiu. Katalog zbiorów. Seria C. Tom 1. Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1989.

H. Wielecki,  Dzieje polskiej rogatywki, Warszawa 1985.

M. Wrzosek,  Nagradzanie zasług wojennych i czynów bojowych w ludowym Wojsku Polskim w latach 1943 – 1945, [w:] „Wojskowy Przegląd Historyczny”  R. 1973 nr 3, s. 607 – 618.

T. Zawistowski,  Orzeł wz. 1943, [w:] „Mundur i broń”  R. 2000 nr 4 (5), s. 21-27.

Z dziejów wychowania wojskowego w Polsce w latach 1939 –1945. T. 2, Warszawa 1969.

Z. Żygulski jun., H. Wielecki,  Polski mundur wojskowy, Kraków 1988.

…………………………………………………………………………………………………………………………..

Referat został wygłoszony na sesji naukowej we Włocławku w dniach 14-15 X 2004 r. i opublikowany [w:] Heraldyka polska w okresie II wojny światowej  (1939-1945), Materiały (…) pod redakcją Stefana K. Kuczyńskiego, Włocławek 2005, s. 265-288.

W związku ze zmianą nazwy muzeum uaktualniono omawianych sygnatury zabytków.

WZ

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *